Długo zastanawiałam się czy ta strona powinna powstać, czy chcę żeby powstała – ale nie potrafię inaczej, potrzebuje miejsca do wywalenia co mi leży na sercu i to miejsce musi być blogiem / stroną… od zawsze, serio praktycznie od zawsze taką stronkę miałam… Jestem zatem ponownie, planuję pisać regularnie, wierze że to nie tylko plany, wierzę że utrzymam się tu na tyle długo by pisanie weszło mi w nawyk… Dlaczego? Bo to mi zwyczajnie pomaga! Nie potrzebuję nowego roku, żeby mieć postanowienia – ruszam z kopyta TERAZ i TUTAJ i ta strona mi z tym pomoże.
nowy początek
Moje życie to ostatnio pasmo chaosu, pasma chaosu… wiem, że mam dużo na głowie i jestem z tym sama… ale, nie tak dawno dowiedziałam się i przekonałam się, że są wokół mnie osoby, które bezinteresownie chcą pomóc. Nie do końca to jeszcze ogarniam, nie do końca pojmuję – ale SĄ, tak całkiem na serio są. Nigdy nie dane mi było doświadczać takiego wsparcia, nie pamiętam takiego poczucia, nie pamiętam, żebym miała odwagę zwrócić się o pomoc… bo zwyczajnie nie znam czegoś takiego. Teraz nagle jest. Nagle nie muszę, a mogę – oni nie muszą, a mogą. Najcenniejsze doświadczenie świata.
wyzwolenie
Tak, ale chyba jeszcze nie do końca to czuję. Uwolniłam się teoretycznie 1,5 roku temu – ale nadal byłam mocno zależna, byliśmy. Teraz realnie się to zmieniło, realnie zależność wyparowała. Cudowne … acz nie przetrawione, może trudno mi to przyjąć, może trudno uwierzyć… Myślę, że do tego mi właśnie ta stronka… do procesu trawienia, nie mylić z funkcją przewodu pokarmowego. Tak więc ruszamy w nieznane, w końcu… Dlaczego nieznane? Bo sama nie wiem czego chcę, co mogę chcieć… o czym marzyć – stoję i nie wiem. Czy takie prawdziwe szczęście to dla mnie jeszcze w zasięgu? Pogubiłam się w tej całej przemocy, zależności… bezsilności i samotności. Teraz mówię dość, ale nie będę szaleć… pomalutku.
jakieś plany?
Tak! Moje plany na ten moment są trzy, no dobra – cztery. Punkt pierwszy – joga, było mi z tym bosko, a porzuciłam w diabły nie wiedzieć dlaczego… Punkt drugi – medytacja, uważność… to dopiero dodaje samoświadomości, bezcenne doświadczenia, a porzucone podobnie jak joga. Punkt trzeci – regularne pisanie! Tak pisanie, na tej stronie, dla siebie, dla rozkminy. To mój sposób na autoterapię, potrzebuję tego jak tlenu! I punkt czwarty – ostatni na ten moment: mniej telefonu w rękach … bo grubo z tym przeginam, dla siebie i dla małolatów.
Także tak! To moje cele, plany, zadania do wykonania. Kiedy zaczynam? Już zaczynam, dziś zaczynam. Pisać zaczęłam, do jogi zaraz się zabiorę… wszystko mi dziś nie wyjdzie, ale chociaż z częścią się wyrobię. Cieszę się, wierzę, że potrafię.
dobranoc!
